Suwaczek z babyboom.pl Suwaczek z babyboom.pl
RSS
czwartek, 30 sierpnia 2012
Czy rok to dla bloga dużo?
:) Sama nie wiem :)
Czytak blog/rok to dużo czy też nie...
Rok temu pisałam...
Ciekawi mnie zwłaszcza co napisałam o wzroście moich facetów - skoro rok później Adaś ma 83 cm, Bartuś jakieś 122 - któreś pomiary nie były prawdziwe...
Rok później sytuacja jest taka: 
Faceci - nieustająco świetni. 
Nawet ci dwaj młodsi zaczynają się dogadywać. 
Pracy facet pierwszy nie szukał ponieważ zajmował się facetem trzecim. 
Matka Polka natomiast szukała (chociaż średnio intensywnie) i znalazła. Ale dzisiaj dowiedziała się, że jest ogromny problem w pracy, i teraz obawia się, co to będzie. 
Ale do tej pory źle nie było. 
Ech. Bo ja nie wiem, co mogłabym robić. 
Bycie kierownikiem jest do pewnego stopnia ok, wyzwania są zupełnie inne. wyzwania, wyzwania, nauka - tyle, ile się przez ten rok nauczyłam, to nigdy wcześniej tak wiele. 
I o sobie też. 
No z pominięciem dzieciństwa - to sobie przypominam patrząc na dzieci :)
Bartek - nauczył się na przykład czytać, pisać, dodawać odejmować i mnożyć...Chodzić na zakupy, sprzątać, grać - to robi najlepiej :)
Adaś - trudno powiedzieć, tyle tego jest i taki dramatyczny rozziew między roczniakiem a dwulatkiem. 
Ale mówić zaczyna, pięknie siusia i robi kupę do nocnika,jestniezwykle komunikatywny, i bardzo bardzo zdecydowany. 
Dzisiaj siedzą z Tatą w Przemyślu, ale ta końcówka wakacji przebiegła dzisiaj bardzo wybuchowo - chłopcy wymioty po 5-6 razy, Piotr biegunka, wirusisko paskudzisko. 
Ale dobra wiadomość jest taka, że - oby - szybko przyszło (to było tak nieoczekiwane że o rety) i szybko poszło. 
OBY. 
Ja w domu chora, ale właściwie non stop w pracy. 
Myślę, że w poniedziałek dowiem się, co mam myśleć o takiej sytuacji. 
Ech. 


19:37, zabulija
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 września 2011
roczniak, pięciolatek i my
Nie wiem, kiedy jeszcze tu zajrzę ponownie, i nie wiem w związku z tym, co napisać.
Od grudnia do września tyle się pozmieniało, Adaś już pokazuje, jakim maluszkiem tak naprawdę jest.
Bartek dorasta.
Ja wróciłam do pracy.
Tata - czyli mąż - wrócił do szukania pracy...niestety...
Przedszkole mamy nowe, ale w tym samym budynku i z tymi samymi dziećmi.
bawimy się dużo z sąsiadami.
Adaś i Bartuś przeszli ospę.
Adaś przeszedł do tego anginę i zapalenie płuc - wirusowe.
Dlatego zaszczepiliśmy Bartka na grypę, żeby się jakoś ochronić. Adasia nie można, bo jest uczulony na jajko, a szczepionki na grypę są na bazie białka kurzego właśnie.
Dalej karmię.
Szukam lepszej pracy, bo nie potrafię skutecznie wynegocjować wyższej pensji albo awansu.
Nie wychodzi to za dobrze - chyba chcę za dużo zarabiać.
Mężuś schudł 19 kg, a ja nie.
Chłopaki są duże - Bartuś ma 119 cm, Adaś ma 82 cm.
Ja mam nieustannie około 170 :)
Stoimy na skraju finansowej przepaści. Muuuj szuka intensywnie, ale okazuje się, że żeby pracować, trzeba wcześniej dużo zainwestować. I krąg się zamyka.
Myślałam nawet o kredycie, ale perspektywa spłacenia podwójnej kwoty mi nie odpowiada. Niestety.
Przed nami jesień, zobaczymy, jak to będzie.
Muszę więcej zarabiać, muszę.
Albo więcej zarabiać musi mój mąż.
Trzymajcie wszyscy kciuki, nieistniejący czytelnicy :)

00:39, zabulija
Link Dodaj komentarz »
środa, 01 grudnia 2010
podboje Bartusia
Bartuś ma już jedną żonę.
Poza tym:
Zuzi powiedział, że teraz ona będzie jego żoną
Gabrysia chce u nas nocować
Maja i Hania - siostrzyczki - kłócą się, która jest bardziej koleżanką Bartusia
Oliwka pisze do Bartusia listy
...
uuuu, nieźle, jak na czerolatka...mamusia nigdy nie miała TAKIEGO powodzenia ;)
(o Tatusiu nie wiemy).
Poza tym cztero - i prawie pół - latek typowo, jak na swój wiek, jest obdarzony super wyobraźnią (mamo, te wycieraczki są bardzo podobne do takich chłopów z plecakami, podnoszą się, i upadają, podnoszą i upadają), słowotwórstwem, i dumą z siebie (wg mamy, uzasadnioną hmmm :))
11:15, zabulija
Link Dodaj komentarz »
od oseska do niemowlaka
Z niewiadomych przyczyn Adaśko dzisiaj śpi już półtorej godzinki, dlatego matula ma czas na skrobnięcie (a raczej klepnięcie) paru zdań.
Adalo kończy trzy miesiące - mam wrażenie, że te pierwsze trzy miesiące są dla malucha jakby dokończeniem ciąży. Mnóstwo rzeczy, organów, nerwów itp jest jeszcze niedojrzałych. Oczy nie widzą, uszy słyszą, ale nie wiedzą, skąd dźwięk dochodzi...Brzuszek nie pracuje jak powinien, krtań może być niedojrzała...
A teraz? Teraz to się zacznie!
Adamski wchodzi w czwarty miesiąc ważąc dwa razy tyle, ile po urodzeniu, i mierząc 11 cm więcej. Jednym słowem - niezły z niego klopsik :) Ale wyraźnie widać, że przyhamował z przybieraniem ciałka, ostatnio się sporo wydłużył.
Jest bardzo, ale to bardzo wygadanym człowieczkiem - gada cały czas, przekracza też zwyczajowe dla tego wieku głużenie, wydając dźwięki podobne do sylab (mamamama ghyyyyghy). Uwielbia, jak się go naśladuje, wtedy śmieje się - na razie, niestety, bezgłośnie (oj, no mama nie może się doczekać prawdziwiego śmiechu...). Pięknie łapie zabawki i nie tylko, co w połączeniu z wypadającymi włosami matuli zaczyna być dość niehigieniczne. Uderza w zabawki, uwielbia kołyskę, lubi się turlać.
Po wielu, wielu wielu badaniach wiemy, że ma raczej wszystko w porządku, chociaż wczoraj pani doktor stwierdziła, że ma słabe napięcie mięśniowe, źle się na brzuszku układa i w związku z tym powinniśmy ćwiczyć - ale zapomniała nam dać skierowanie, więc na razie dowiem się swoimi źródłami, ile się czeka na wizytę u rehabilitanta.
Poćwiczyć warto, chociaż nie wydaje mi się, żeby było coś bardzo nie tak.
Alergia się niestety nasila, do tego doszły nie najlepsze wyniki krwi (hemoglobina jeszcze w normie, ale gorzej, niż było). Wczoraj więc włączyliśmy żelazo - a Adaśko po raz pierwszy posmakował czegoś innego niż mleko (nie liczę witamin, bo to parę kropel). Posmakował i...oczywiście wypluł. Powtórzyliśmy próbę trzy razy. No na razie nie wygląda to obiecująco...
Cóż, cieszę się tylko, że nie mam córki, bo córa z anemią miałaby trudne dorastanie...
A tak to chłopaki muszą przez to przejść, a poza tym ma to dobry wpływ na nasze odżywianie się. Nie możemy sobie pozwolić na śmieciowe jedzenie, po prostu. Chociaż niestety nie zawsze się udaje :(
Adamo jest bardzo walecznym malcem, co pokazuje za każdym razem, kiedy coś idzie nie po jego myśli. Widać też, że zaczyna się bać różnych rzeczy, wtedy potrafi się tak potwornie rozpłakać, że przebija wszystkie bunty dwu, cztero i paronastolatka.
Ma facet charakterek :) długo się też skarży, ale mamusia to oczywiście rozumie.
Zaczyna nawiązywać relacje ze swoim starszym bratem, z obopólną satysfakcją. Ale powoli. No nic, poćwiczymy i niedługo zacznie raczkować :) a wtedy się dopiero zacznie...
Co można o 3-miesięcznym maluchu jeszcze powiedzieć, poza tym, że jest bardzo kochany przez wszystkich, zasypia sam, nie jest marudny, i mamy nadzieję, że dalej też będzie super...oby nie zapeszyć :)

11:01, zabulija
Link Dodaj komentarz »
sobota, 13 listopada 2010
zdrobnienia
Smok Pierwszy ("Jestem królem mamo, musisz mnie słuchać") zawsze nas powalał na kolana jeśli chodzi o rozwój mowy. Teraz zaczął zdrabniać - to taki ponoć lokalny uroczy zwyczaj hihi.
Z tym tylko, że Bartolo zdrabnia...wszystkie części mowy. Czasowniki również.
Na przykład - "lodka sobie zjadłkiem" (na zasadzie, że jeśli dodam "k" do słowa, to to będzie zdrobnienie).
Słodki jest. Jekst. Tak.
23:02, zabulija
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 listopada 2010
i po
Do szczepienia poszło dziecko nr 2, ponieważ dziecko nr 1 przeszło było zapalenie gardła - szybko mu przeszło, to fakt, ale miał. Przepisaliśmy się na 16 listopada (to wszystko w ramach programu miejskiego), a tu znowu jakieś przeziębieństwo paskudzieństwo.
A 16 już za tydzień...No i nie wiem, czy przeziębionego lekko w domu zostawić...? I jak odizolować dużego od małego smoczątka?

I tak pierwsza dawka szczepień przeszła nie najgorzej, temperaturka była ciut podwyższona - przeszła bez zbijania. Uff. Samo kłucie - dramat. Adaśko ryczał tak, że się dzieci na korytarzu wystraszyły. Zupełnie odwrotnie do swojego brata. Swoją drogą, w programie miał być krem znieczulający, a nie było. Po upomnieniu się przez Mamę będzie na raz następny.

Maleństwo się zmienia bardzo szybko, próbuje przewracać się na boczek z pleców, na razie bez powodzenia, głowę podnosi bardzo wysoko (to efekt jego spolegliwości i tego, że można chłopaka położyć na brzuszku bez wielkich wrzasków). Ale najfajniejsze jest to, że już facecik taki kontaktowy się zrobił - uśmiechy najpiękniejsze na świecie są na porządku dziennym, gadanie do rodziców, obserwowanie brata - wszystko super. I zamiast płaczu jest też narzekanie, jak coś jest nie tak. Kochane, słodkie dziecko.

Tymczasem Smok Bartłomiej I-szy dał pokaz - po raz pierwszy - swojej zazdrości. Indagowany, przyznał, że jest zazdrosny, że Adaśko go w ogóle nie potrzebuje, tylko mamy i taty. Chodzi więc o to, że się Bartuś czuje odsunięty. Rzeczywiście, póki co zabawy z małym nie ma, takiej zabawy jak to rozumie czterolatek. Ale i to się powoli zmienia - dzisiaj chłopaki się ze sobą fajnie bawiły, w każdym razie Bartuś.

Wczoraj smok odbył rytualną, doroczną pielgrzymkę na targi książki, tym razem szczęśliwy, bo z plakietką imienną. Książki zostały zakupione w skromnej ilości (brak pieniędzy), a najbardziej smok żałował gier. Trudno było coś wybrać, bo pokazywano nam gry dla małych, podczas gdy Barcioł woli te dla starszych, prawdopodobnie zbyt skomplikowane na razie.
Ach, i roziskrzyła się wielka miłość do globusa - ale takie wielkie, piękne globusy są po pierwsze za duże, a po drugie - kosztują kilkaset złotych. Niestety. Ale są piękne, smocza mateczka też zapałała chęcią i sympatią.

Oby nam choroba minęła, bo plany na środę, czwartek i być może piątek są bardzo miłe...:) pod warunkiem pogody, zdrowia i chęci.
21:04, zabulija
Link Dodaj komentarz »
piątek, 29 października 2010
szczepienia
Jeśli będziemy zdrowi, to we wtorek idziemy się szczepić - Adaś i Bartuś. Uch. Zobaczymy, jak to będzie...
11:53, zabulija
Link Dodaj komentarz »
środa, 27 października 2010
Piękny Mózg
Adaśko po USG przezciemiączkowym - wszystko pięknie, wszystko w normie. Czemu oczy wytrzeszcza? Kto wie?

Chłopaczysko jest - dalej tak uważam - cudowne. Miłe, piękne, uchachane, rozkoszne. Ruchliwe. Wrzeszczące (nauczył się, zbój jeden ;)), potrafiące poleżeć samo przez godzinę (O TAK!) bez wrzasku!!!
Jedzące pięknie. Bawiące się z mamulą. I takie tam.
A dzisiaj tata smoków ma urodziny. I czemuś smutny taki...
21:33, zabulija
Link Dodaj komentarz »
sobota, 23 października 2010
tak kolorowo...
Hurrraaaa!!!
Złapałam moment, kiedy Adaśko zmienił kolor oczu! Wczoraj poszedł spać z niebieskimi, a obudził się z ciemnoszarymi!
Piękne są te oczyska!
I tak mamy wszystkie kolory :
niebieski, zielony, brązowy, szary - brakuje czarnych :D
19:58, zabulija
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 października 2010
mleczne perturbacje
Adaśko wykazał alergię, o wiele niestety wcześniej niż jego starszy brat. Alergia to kupa ze śluzem i wysypka. Pani doktor powiedziała: trzeba będzie odstawić od piersi. Oooo po moim trupie, odpowiedziała mateczka i postanowiła wyeliminować wszystko, co może uczulać. Jest więc na diecie bezmlecznej i bezwarzywnej, póki co. Z owoców jabłka, banany,gruszki wchodzą. Zresztą, zobaczymy. Oby nie było bardzo źle z tą alergią, to jakoś parę miesięcy przetrwamy, a potem może się już młody odczuli...OBY...
Poza tym niestety znowu czeka nas wizyta w paru poradniach - preluksacyjna, bo bioderka twarde i nie dają się dobrze odwieść (pieluszkujemy szeroko i kładziemy "na żabę"); neurologiczna i okulistyczna, bo Adaśko zrobił u pani doktor numer pt. "Ucieka mi oczko" - efekt zachodzącego słońca. W domu też mu się to zdarza z raz - dwa razy dziennie. No i niestety, nie zostałby zaszczepiony bez opinii neurologa, a dokładniej - USG główki (pod kątem wodogłowia). Główka co prawda jest niewielka, w 10 centylu, innych objawów też nie ma, ale sprawdzić trzeba. Ech, przebadane będą te smocze dzieci na wszystkie strony...
Oby tylko nic nie wyszło :(((
Dźwięki wydawane przez maluchy są często nadinterpretowane przez rodziców, tak samo jak ich reakcje. Dlatego ostrożnie, ale jednak, można powiedzieć, że Adamo woła (jak dużo dzieci) na mleko "Laaaaait" , M"leeeee"...
Jak już to mleee leeeeci do buzi, i jest go dużo, to wyraźnie jest
"Hep hep"...
Zmęczony Adaś z kolei robi "Aaaaa"...
No i pytanie teraz, czy ktoś poza mateczką to słyszy ;)
10:28, zabulija
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8